ARTYKUŁY W PRZYGOTOWANIU
POWRÓT- ATESTY CZWARTY WYMIAR SZAMAN NIEZNANY ŚWIAT NEXUS GWIAZDY MÓWIĄ
POWRÓT - HOME
CZY NAPRAWDE PIJEMY ZDROWĄ WODĘ ?
Wszyscy doskonale wiemy, że woda jest do życia niezbędna – przynajmniej w naszych, ziemskich warunkach i dla organizmów tutaj żyjących. Aby właściwie funkcjonować, musimy (czyt. powinniśmy! ) naszemu organizmowi dostarczyć około dwóch litrów wody dziennie i nawet nie warto o tym dyskutować. Myślę jednak, że niewielu z nas, pijąc wodę, zastanawia się nad tym, jaka ona i jest i jakie tego picia są lub będą konsekwencje.
Natura produkuje wyłącznie wodę w stanie odtlenionym, co każdy może sprawdzić przy pomocy miernika ORP - każdy bowiem płyn (również woda) ma odpowiedni potencjał elektryczny – naukowe określenie REDOX.
Z badań prowadzonych od kilkunastu lat w Japonii wynika, że potencjał elektryczny naprawdę naturalnej wody nie przekracza +200mV. Ten wskaźnik to granica pomiędzy wodą odtlenioną (poniżej +200mV aż do wartości ujemnych) i wodą utlenioną (powyżej +200mV). Zasada ta dotyczy wszystkich płynów i to nie tylko spożywczych.
Wody najwyższej jakości w słynnych źródłach leczniczych, woda życia (aqua vita) pod lodami Antarktydy, czy też zwyczajnie płyn międzykomórkowy w organizmie człowieka, jego krew albo mleko matki karmiącej - mają potencjał elektryczny dużo poniżej +200mV, aż do wartości ujemnych (np. mleko matki ma od -50 do -250 mV). Nawet mocz ludzki ma potencjał dużo poniżej +200 mV (dlatego jest stosowany do leczenia).
Problem jest w tym, że przeciętny człowiek, zwłaszcza ten żyjący w dużych aglomeracjach miejskich, nie ma tak naprawdę dostępu do naturalnej wody (naturalna ze sklepowej półki to też nie całkiem naturalna) i jest skazany na wodę z kranu, utlenioną chlorem lub innymi związkami, raczej nie naturalnymi. Taka woda ma potencjał elektryczny powyżej +200mV, czasami nawet ponad +400mV.
Warto tutaj nadmienić, że tego typu badania wody pitnej są zupełnie nieznane w wielu krajach albo po prostu niewiele się o nich mówi. Mając w takim przypadku wybór pomiędzy epidemią a powolnym truciem ludzi nie jest trudno zdecydować się na to drugie.
Zwłaszcza że chemiczne uzdatnianie wody jest tanie i raczej mało kto się zastanawia w tym przypadku nad konsekwencjami długotrwałego jej użytkowania przez człowieka. Nie myślę nikogo przekonywać o szkodliwości picia wody natlenionej lub jak kto woli utlenionej. Proces utleniania żelaza każdy zna, gospodyni domowa lub kucharz w restauracji też wie jak „pachnie” zjełczały olej lub co się dzieje ze świeżym mięsem pozostawionym na wolnym powietrzu. Dokładnie taki sam proces zachodzi w organizmie człowieka, z tą tylko różnicą, że oprócz utleniaczy zewnętrznych, nasz organizm produkuje utleniacz wewnętrzny, zwany aktywnym tlenem (wolne rodniki). Aktywny tlen w naszym organizmie powstaje pod wpływem wytwarzania energii i kiedy jesteśmy pod wpływem stresu.
Obecnie już wielu ludzi zdaje sobie sprawę z niszczycielskiego działania nadmiaru wolnych rodników na organizm i zaczyna stosować odtlenianie. W dobie niezmiernie szybko postepującego uprzemysłowienia świata, którego konsekwencją jest systematyczne zatruwanie gleby, rzek, jezior, wód gruntowych, powietrza, pożywienia dla ludzi i zwierząt – których mięso też poźniej zjadamy, oraz nas samych (konserwanty w produktach spożywczych, chemikalia w środkach czystości, kosmetykach, lekach i suplementach, itd.), bicie na alarm niewiele daje jako że medialne programowanie naszych nawyków konsumpcyjnych jest z każdym dniem coraz bardziej skuteczne! A więc aby zarobić nie tylko na truciu ale i na odtruwaniu, coraz więcej opakowań artykułów przeznaczonych do konsumpcji zawiera napis ANTIOXIDANT – nazwa ta zaczyna być coraz bardziej popularna na świecie – przykładem może być herbata Lipton czy witaminy Centrum. Tak naprawdę, to ogromna większość tych odtleniaczy (antyoksydantów lub jak kto woli anty-utleniaczy), po dostaniu się do naszego organizmu przekształca się w utleniacze (oksydanty) – co udowodnili już naukowcy japońscy. Oznacza to więc że w niczym nam nie pomaga! Jeśli na dodatek, połykając tabletki odtleniające typu „antioxidant” popijamy je wodą utleniona (czyli utleniaczem) to bilans wychodzi i tak na naszą niekorzyść!
To tak jak byśmy zażywali truciznę i antidotum jednocześnie! Czy ma to sens?
Być może wielu zdaje sobie z tego sprawę, dlatego też rośnie produkcja i konsumpcja wody butelkowanej - jak napisy mówią źródlanej, mineralnej, naturalnej, itp. Biznes się rozwija – dla producentów oczywiście! Nawet Coca Cola wprowadziła na rynek wodę Dasani!
Jeśli jednak znajdziemy chwilę czasu aby zmierzyć potencjał elektryczny tych wszystkich wód, okaże się że 99% z nich ma redox powyżej +200mV – czyli jest wodą utlenioną i działa jak utleniacz (oksydant).
Osobiście zmierzyłem i dalej mierzę wiele wód butelkowanych i jak na razie nie spotkałem dobrej, zdrowej wody z potencjałem poniżej +200mV czyli takiej, która posiada właściwości odtleniające. Nawet woda do injekcji (o zgrozo- ponad +300mV) oraz wiele soków oferowanych na rynku to najzwyklejsze utleniacze! Wyniki na stronie: www.wodazycia.net.pl
Woda utleniona z potencjałem +343mV ma etykietę Dobra Woda (Centrum Onkologii), woda Zdrovit polecana w jednej z aptek w Krakowie ma potencjał redox +283mV! Moim skromnym zdaniem woda z takim potencjałem redox nie powinna w ogóle mieć żadnej etykiety! Taka woda zabiera życie, zamiast nam je dawać.
Najciekawszą etykietę wydrukowała jedna z firm greckich, informując na wodzie polecanej dla niemowląt, że woda jest uszlachetniona Aktywnym Tlenem - ludzie, gdzie tutaj sens?!
No ale wody butelkowane czy to naturalne czy mineralne, to interes rzędu 8 miliardów dolarów rocznie (w USA) a więc każdy chce kawałek tego tortu.
Badania prowadzone od prawie 20-tu lat w Japonii i innych krajach potwierdzają że jedyną alternatywą na wzrastające uprzemysłowienie świata i systematyczne zatruwanie wody pitnej jest woda odtleniona – czyli taka która posiada właściwości odtleniające (antyoksydacyjne). Japończycy stosują ją nie tylko do picia i w gospodarstwie domowym, ale również w lecznictwie jako środek prewencyjny i leczniczy. W szpitalu w Kyowa(Kobe) od 10ciu lat, z powodzeniem stosuje się wodę odtlenioną w leczeniu wielu groźnych chorób (cukrzyca, alergie, nadciśnienie, problemy układu trawiennego i oddechowego). Mała mieścina Tlacote w Meksyku stała się sławna właśnie dzięki takiej wodzie – do roku 2005 odwiedziło to miejsce ponad 8 milionów ludzi doświadczając cudownych uzdrowień a gwiazda amerykańskiego futbolu, Magic Johnson leczył się tam z AIDS. Taka woda płynie również ze świętego źródła w Lourdes, można się jej również napić w niektórych miejscach na Słowacji. W wielu szwedzkich osiedlach, dzięki japońskiej technologii taka woda płynie po prostu z kranu a na receptach lekarskich można znaleźć adnotację „ pić wodę z kranu”
Aktywny wodór który powoduje odtlenianie wody – a dzieję się to za sprawą elektrolizy prądu zmiennego (opatentowana technologia japońska) lub reakcji niektórych minerałów z wodą - jest w niej przez jakiś czas obecny (nasycenie) i to on właśnie po dostaniu się do organizmu neutralizuje aktywny tlen (wolne rodniki) – głównego sprawcę przyspieszonej destrukcji naszych komórek – czyli starzenia, działającego niszczycielsko na strukturę DNA, powodującego 90% chorób z rakiem włącznie – łącząc się z nim i tworząc nieszkodliwą wodę!
Aktywny wodór jest obecny w wodzie z niektórych uzdrawiających źródeł jedynie przez kilka godzin, dlatego też butelkowanie takiej wody i sprzedaż nie ma zbytniego sensu – a jednak się sprzedaje a ludziska piją az miło!
Gdyby tak mieć urządzenie które by w pojemniku wody którą pijemy przez cały czas wytwarzało aktywny wodór? To byłaby sensacja na skalę światową – oczywiście nie byłaby ona na rękę produkującym antyutleniacze w tabletkach! Dlaczego? Bo byłby to najlepszy i najbardziej efektywny antyutleniacz na świecie! Wracając do początku artykułu – woda jest niezbędna do życia – musimy dostarczyć organizmowi ok. 2 litrów wody dziennie – no właśnie! Jeśli dostarczymy organizmowi tak dużą ilość naprawdę działajacego antyutleniacza, to damy sobie radę z nadmiarem niszczących nas wolnych rodników, czyli co? Jak to co?
- napewno opóźnimy procesy utleniania naszych komórek czyli starzenia się !
- spowolnimy degenerację DNA czyli zapewnimy organizmowi dłuższe, bezawaryjne działanie !
- opóźnimy lub zatrzymamy istniejące procesy chorobowe spowodowane przez wolne rodniki !
- nie pozwolimy się rozwijać chorobom powstającym wskutek niszczycielskiego działania wolnych rodników
Czy powyższe to nie wystarczający powód aby takiego urządzenia szukać? To tak jakby znaleźć legendarną Wodę Życia !
A teraz proszę usiąść wygodnie, zrelaksować się i nie wpadać w panikę – bo takie urządzenie JUŻ ISTNIEJE ! Nazywa się Mineralny Generator Aktywnego Wodoru H-01, został opracowany i przetestowany w Japonii i co najważniejsze działa! Produkuje anty-utleniającą, uzdrawiającą wodę z każdej wody zdatnej do picia! Nie trzeba więc wyjeżdżać do słynnych uzdrowisk aby się podkurować i potem wrócić do stanu sprzed kuracji. Taka kurację można stosować codziennie we własnym domu! Kąpiel w takiej wodzie to tak samo jak w słynnych uzdrowiskach, tylko bez wychodzenia z domu! Woda ta ma również rewelacyjne właściwości odkwaszające organizm z uwagi na wysokie pH. Mamy więc Wodę Życia!
Czy więc wystarczy pić taką wodę by żyć wiecznie? Na pewno nie – ale jeśli będziemy ją pili to na pewno będzie nam się żyło zdrowiej i dłużej! Jeśli dodatkowo zadbamy o zdrowe pożywienie to wtedy jeszcze zdrowiej i jeszcze dłużej! Jeśli zadbamy o odpowiednie środowisko do życia, to jeszcze zdrowiej i jeszcze dłużej ! W sumie, WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS SAMYCH!
Olek Polański - www.wodazycia.net.pl
na podstawie materiałów J.Szmygla